WIELKI POWRÓT!!
O mój boże czuje jakby nie było mnie tu całe wieki... bo w sumie tak jest.Przez ten czas całe moje życie wywróciło się do góry nogami.A więc tak,zdałam maturę i to na bardzo dobrym poziomie.Wakacje po maturze spędziłam razem z Matim pod koniec sierpnia wprowadził się do mnie bo zdecydował że będzie studiował na politechnice Częstochowskiej.Końcem końców nic z tego nie wyszło ale to potem.Wszystko po kolei.NO więc we wrześniu pojechaliśmy na małą wycieczkę do Czech kilka dni po powrocie bardzo pobolewał mnie brzuch,wystraszyłam się że to coś poważnego wiec latałam od lekarza do lekarza i robiłam badania.W końcu wylądowałam u Pani ginekolog która również kazała porobić mi badania.W między czasie Mateusza mama zachorowała,na początku niby normalna grypa po czym postała paraliżu lewej strony ciała,trafiła do szpitala okazało się że wylew.Po dwóch tygodniach Mateusza mama zmarła... Nawet teraz jak o tym myślę to wszystko się we mnie telepie,przez prawie tydzień patrzeliśmy jak jej ciało leży na oiomie... Szkoda słów.NO ale lecimy dalej,po powrocie z Mateusza okolic miałam umówioną wizytę u lekarza no i okazało się że JESTEM W CIĄŻY!:) Sami byliśmy w lekkim szoku ale nawet się ucieszyliśmy.Moi rodzice tak średnio ale później to coraz bardziej się cieszyli.Pewnie myślicie że od razu polecieliśmy do urzędu wziąć ślub... Nic z tych rzeczy.Chociaż moi rodzice bardzo nalegali.Mateusz znalazł prace a ja musiałam siedzieć w domu,oj zapomniałabym co weekend jeżdżę do szkoły do Częstochowy.Uczę się na administracji.Termin porodu maiłam na 11 czerwca.Ale od kwietnia musiałam leżeć w łózku ponieważ bardzo puchły mi nogi.Dzidziuś był też ułożony odwrotnie i miałam mieć cesarkę.6 czerwca Mati miał dzień wolnego wiec spędziliśmy do razem,po czym w południe dostałam boleści brzucha,później okazało się ze to skurcze.Wieczorem wylądowałam w Szpitalu w Czwie.Całą noc przeleżałam podłączona pod KTG(jeśli ktoś nie wie co to to wujek Google nie gryzie:P)NO i 7 czerwca zrobili mi cesarkę.o 13.47 urodziłam zdrową córeczkę BIANKĘ MAŁGORZATĘ.Póki co córeczka rośnie jak na drożdżach,w sobotę skończyła siedem miesięcy.Ma już dwa ząbki i zajmuje cały mój czas ale talk radośnie.No i dalej uczę się w weekendy w Częstochowie. Mati jest wtedy z małą.No i niedawno znalazł lepszą prace.Nawet w zawodzie:) Teraz chodzi zadowolony.Bardzo chciałabym odnowić kontakty z ludźmi których tutaj poznałam,jeśli ktoś nadal mnie kojarzy to proszę o jakiś odzew... NO i to by było na tyle.Póki co.Aaaa zapomniałam napisać.Na temat traktowania młodych mam to mogę referaty pisać wiec jakby ktoś potrzebował pomocy to się oferuje:)
O mój boże czuje jakby nie było mnie tu całe wieki... bo w sumie tak jest.Przez ten czas całe moje życie wywróciło się do góry nogami.A więc tak,zdałam maturę i to na bardzo dobrym poziomie.Wakacje po maturze spędziłam razem z Matim pod koniec sierpnia wprowadził się do mnie bo zdecydował że będzie studiował na politechnice Częstochowskiej.Końcem końców nic z tego nie wyszło ale to potem.Wszystko po kolei.NO więc we wrześniu pojechaliśmy na małą wycieczkę do Czech kilka dni po powrocie bardzo pobolewał mnie brzuch,wystraszyłam się że to coś poważnego wiec latałam od lekarza do lekarza i robiłam badania.W końcu wylądowałam u Pani ginekolog która również kazała porobić mi badania.W między czasie Mateusza mama zachorowała,na początku niby normalna grypa po czym postała paraliżu lewej strony ciała,trafiła do szpitala okazało się że wylew.Po dwóch tygodniach Mateusza mama zmarła... Nawet teraz jak o tym myślę to wszystko się we mnie telepie,przez prawie tydzień patrzeliśmy jak jej ciało leży na oiomie... Szkoda słów.NO ale lecimy dalej,po powrocie z Mateusza okolic miałam umówioną wizytę u lekarza no i okazało się że JESTEM W CIĄŻY!:) Sami byliśmy w lekkim szoku ale nawet się ucieszyliśmy.Moi rodzice tak średnio ale później to coraz bardziej się cieszyli.Pewnie myślicie że od razu polecieliśmy do urzędu wziąć ślub... Nic z tych rzeczy.Chociaż moi rodzice bardzo nalegali.Mateusz znalazł prace a ja musiałam siedzieć w domu,oj zapomniałabym co weekend jeżdżę do szkoły do Częstochowy.Uczę się na administracji.Termin porodu maiłam na 11 czerwca.Ale od kwietnia musiałam leżeć w łózku ponieważ bardzo puchły mi nogi.Dzidziuś był też ułożony odwrotnie i miałam mieć cesarkę.6 czerwca Mati miał dzień wolnego wiec spędziliśmy do razem,po czym w południe dostałam boleści brzucha,później okazało się ze to skurcze.Wieczorem wylądowałam w Szpitalu w Czwie.Całą noc przeleżałam podłączona pod KTG(jeśli ktoś nie wie co to to wujek Google nie gryzie:P)NO i 7 czerwca zrobili mi cesarkę.o 13.47 urodziłam zdrową córeczkę BIANKĘ MAŁGORZATĘ.Póki co córeczka rośnie jak na drożdżach,w sobotę skończyła siedem miesięcy.Ma już dwa ząbki i zajmuje cały mój czas ale talk radośnie.No i dalej uczę się w weekendy w Częstochowie. Mati jest wtedy z małą.No i niedawno znalazł lepszą prace.Nawet w zawodzie:) Teraz chodzi zadowolony.Bardzo chciałabym odnowić kontakty z ludźmi których tutaj poznałam,jeśli ktoś nadal mnie kojarzy to proszę o jakiś odzew... NO i to by było na tyle.Póki co.Aaaa zapomniałam napisać.Na temat traktowania młodych mam to mogę referaty pisać wiec jakby ktoś potrzebował pomocy to się oferuje:)
11.01.2012 o godz. 11:02
komentuj (1)
Kolejne przemyślenia...
Minęło sporo czasu odkąd byłam tu ostatni raz.W moim życiu raczej nic się nie zmieniło.Nadal jestem z Mateuszem i nadal jestem zaręczona.Chociaż udało mi się skończyć szkołę i jestem w trakcie zdawania matur.Co prawda wydaje mi się że z maty nie poszło mi najlepiej a przede mną jeszcze ustne matury.Sama nie wiem jak to dalej będzie.Strasznie się tym wszystkim przejmuje,jeszcze ostatnio z Matim nam się nie układało.Nawet nie ma już z kim o tym wszystkim pogadać.Z zaufanych osób został mi się Mati i Piotrek(chociaż on ma swoje życie i swoje problemy).
Matura,matura ale co dalej... Myśleliśmy z Matim że teraz to już będziemy mogli być ze sobą tak na zawsze,nie rozłączni.Że w końcu te dwie połówki jabłka będą mogły się połączyć.Nic bardziej mylnego.Co prawda ja podejmując decyzje o tym co będzie dalej ciągle zastanawiam się jak pogodzić to ze wspólnym życiem u boku Mateusza.A on... sama nie wiem.Boje się że teraz każde z nas rozejdzie się w inną stronę i zapomnimy o tym o czym marzyliśmy od dawna.
Zastanawiam się jak to możliwe że po upływie takiego czasu ja kocham go tak samo jak na początku,dalej widzę w nim tego uśmiechniętego chłopaka z przystanku.Tego który zaraz po przyjeździe masował mi stopy i był przy mnie w złych momentach... KOCHAM TEGO ŁOBUZA! (no po prostu nie mogłam się powstrzymać żeby tego nie napisać)
No nic sądzę że tyle na razie wystarczy.Miłej nocy i dnia wszystkim życzę!:)
Aaa i zapomniałabym,chciałabym odnowić kontakty z ludźmi których tu poznałam.Jeśli jeszcze pamiętacie mnie-odezwijcie się ;)
Minęło sporo czasu odkąd byłam tu ostatni raz.W moim życiu raczej nic się nie zmieniło.Nadal jestem z Mateuszem i nadal jestem zaręczona.Chociaż udało mi się skończyć szkołę i jestem w trakcie zdawania matur.Co prawda wydaje mi się że z maty nie poszło mi najlepiej a przede mną jeszcze ustne matury.Sama nie wiem jak to dalej będzie.Strasznie się tym wszystkim przejmuje,jeszcze ostatnio z Matim nam się nie układało.Nawet nie ma już z kim o tym wszystkim pogadać.Z zaufanych osób został mi się Mati i Piotrek(chociaż on ma swoje życie i swoje problemy).
Matura,matura ale co dalej... Myśleliśmy z Matim że teraz to już będziemy mogli być ze sobą tak na zawsze,nie rozłączni.Że w końcu te dwie połówki jabłka będą mogły się połączyć.Nic bardziej mylnego.Co prawda ja podejmując decyzje o tym co będzie dalej ciągle zastanawiam się jak pogodzić to ze wspólnym życiem u boku Mateusza.A on... sama nie wiem.Boje się że teraz każde z nas rozejdzie się w inną stronę i zapomnimy o tym o czym marzyliśmy od dawna.
Zastanawiam się jak to możliwe że po upływie takiego czasu ja kocham go tak samo jak na początku,dalej widzę w nim tego uśmiechniętego chłopaka z przystanku.Tego który zaraz po przyjeździe masował mi stopy i był przy mnie w złych momentach... KOCHAM TEGO ŁOBUZA! (no po prostu nie mogłam się powstrzymać żeby tego nie napisać)
No nic sądzę że tyle na razie wystarczy.Miłej nocy i dnia wszystkim życzę!:)
Aaa i zapomniałabym,chciałabym odnowić kontakty z ludźmi których tu poznałam.Jeśli jeszcze pamiętacie mnie-odezwijcie się ;)
Zagubiona...
Hymm sama nie wiem w jakim momancie mojego życia się teraz znajduje.Wszystko zaczyna mi się walić.NO praktycznie wszystko bo Mati wspiera mnie jak tylko może.Ale w szkole i w domu to istna masakra.
Babka od niemieckiego ma ciągle jakieś dymy do mnie(a przecież to mój przedmiot maturalny)
Po jej gadkach sama dochodzę do wniosku że jednak tej matury nie zdam;/
Mateusz zrobił mi w środę(30.09.2009) niespodziankę.To był dzień jego urodzin,wkrecił mi że jedzie pić z kumplami do internatu a tu przed 24 dzwonek do drzwi i przed nimi stoi Mati.Miał przyjechać dopiero w piątek bo w sobote poszliśmy na 18 mojej kuzynki.Szok i radość jednocześnie.Dobrze że przy mnie był bo jak zwykle wiele sie działo a słaba Martynka nie daje już sobie z tym wszystkim rady.
Czasem mam ochotę wyjść z domu i biec,po prostu biec przed siebie... Bez względu na to czy pada deszcz czy jest potwornie zimno.Uciec stąd jak najdalej.Ostatnio łapie się na tym że coraz częściej myślę o tym żeby zniknąć,ot tak po prostu ale zatrzymuje mnie tu jedynie Mati.Boje się tych moich myśli,kiedyś były tylko takie przelotne ale teraz siedzą w tej mojej głowie już od jakiegoś czasu.
Czyżby życie przerosło małą maturzystkę?
chyba tak...
Hymm sama nie wiem w jakim momancie mojego życia się teraz znajduje.Wszystko zaczyna mi się walić.NO praktycznie wszystko bo Mati wspiera mnie jak tylko może.Ale w szkole i w domu to istna masakra.
Babka od niemieckiego ma ciągle jakieś dymy do mnie(a przecież to mój przedmiot maturalny)
Po jej gadkach sama dochodzę do wniosku że jednak tej matury nie zdam;/
Mateusz zrobił mi w środę(30.09.2009) niespodziankę.To był dzień jego urodzin,wkrecił mi że jedzie pić z kumplami do internatu a tu przed 24 dzwonek do drzwi i przed nimi stoi Mati.Miał przyjechać dopiero w piątek bo w sobote poszliśmy na 18 mojej kuzynki.Szok i radość jednocześnie.Dobrze że przy mnie był bo jak zwykle wiele sie działo a słaba Martynka nie daje już sobie z tym wszystkim rady.
Czasem mam ochotę wyjść z domu i biec,po prostu biec przed siebie... Bez względu na to czy pada deszcz czy jest potwornie zimno.Uciec stąd jak najdalej.Ostatnio łapie się na tym że coraz częściej myślę o tym żeby zniknąć,ot tak po prostu ale zatrzymuje mnie tu jedynie Mati.Boje się tych moich myśli,kiedyś były tylko takie przelotne ale teraz siedzą w tej mojej głowie już od jakiegoś czasu.
Czyżby życie przerosło małą maturzystkę?
chyba tak...
Zaręczyny i cała reszta...
Sama nie wiem od czego zacząć,24 września minął miesiąc odkąd jestem zaręczona.Sama w to nie wierze.To takie... NIESAMOWITE taka mała Martynka a już zaręczona.Czasem myśle że to wszystko mnie przerasta.Że nie jestem gotowa na wiele rzeczy które dzieją się w moim życiu.
Boje się że sobie nie poradzę.Przecież już niedługo MATURA a ja nawet nie wiem gdzie chce dalej iść do szkoły,czy w ogóle chce dalej iść do szkoły...
Ahhh....
Po za tym to jak Miśka wróciła z Anglii to strasznie się zmieniła.Już nie mamy takiego kontaktu jak kiedyś.W ogóle ostatnio czuje się gdzieś taka samotna,opuszczona,taka wyobcowana.Dziwne może ale cóż zrobić.Postanowiłam napisać nową notke żeby to wszystko jakoś ogarnąć,zastanowić się co robić dalej ze swoim życiem.
Boże pisze jak jakaś baba w podeszłym wieku a mam dopiero 18 lat,a może AŻ.
Ogólnie to wszyscy w rodzinie,którzy wiedzą już o zaręczynach to myślą że moja przyszłość będzie związana z Matim ale sama nie jestem tego do końca pewna.Ja chciałabym ale nie wiem co na to Mateusz.
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
Ratunku normalnie,nie wiem co ze sobą zrobić;/;/;/
No nic trzeba trzymać sie dalej i robić dobrą minę do złej gry.Udawać przed wszystkimi że jest oki mimo tego że powoli czuje że już nie daje rady.Chciałabym to gdzieś wykrzyczeć,ale moim jedynym sposobem odreagowania jest bloblo.
Dlatego krzyczę:
NIE DAJE RADY!!!!!!!!!!!!
POTRZEBUJE WIĘCEJ SIŁY BY UNIEŚĆ TO CO SIĘ NA MNIE ZWALA!!!!!!!
POTRZEBUJE SIŁY,DUŻO SIŁY...
och chyba już,mam nadzieje że to pomoże mi wytrzymać kolejny męczący dzień...
Sama nie wiem od czego zacząć,24 września minął miesiąc odkąd jestem zaręczona.Sama w to nie wierze.To takie... NIESAMOWITE taka mała Martynka a już zaręczona.Czasem myśle że to wszystko mnie przerasta.Że nie jestem gotowa na wiele rzeczy które dzieją się w moim życiu.
Boje się że sobie nie poradzę.Przecież już niedługo MATURA a ja nawet nie wiem gdzie chce dalej iść do szkoły,czy w ogóle chce dalej iść do szkoły...
Ahhh....
Po za tym to jak Miśka wróciła z Anglii to strasznie się zmieniła.Już nie mamy takiego kontaktu jak kiedyś.W ogóle ostatnio czuje się gdzieś taka samotna,opuszczona,taka wyobcowana.Dziwne może ale cóż zrobić.Postanowiłam napisać nową notke żeby to wszystko jakoś ogarnąć,zastanowić się co robić dalej ze swoim życiem.
Boże pisze jak jakaś baba w podeszłym wieku a mam dopiero 18 lat,a może AŻ.
Ogólnie to wszyscy w rodzinie,którzy wiedzą już o zaręczynach to myślą że moja przyszłość będzie związana z Matim ale sama nie jestem tego do końca pewna.Ja chciałabym ale nie wiem co na to Mateusz.
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
Ratunku normalnie,nie wiem co ze sobą zrobić;/;/;/
No nic trzeba trzymać sie dalej i robić dobrą minę do złej gry.Udawać przed wszystkimi że jest oki mimo tego że powoli czuje że już nie daje rady.Chciałabym to gdzieś wykrzyczeć,ale moim jedynym sposobem odreagowania jest bloblo.
Dlatego krzyczę:
NIE DAJE RADY!!!!!!!!!!!!
POTRZEBUJE WIĘCEJ SIŁY BY UNIEŚĆ TO CO SIĘ NA MNIE ZWALA!!!!!!!
POTRZEBUJE SIŁY,DUŻO SIŁY...
och chyba już,mam nadzieje że to pomoże mi wytrzymać kolejny męczący dzień...
Czas sie wygadać...
NO to pora na to żeby napisać co mi leży na serduchu i wygadać się gdzieś.
Ogólnie to za 3 dni kończę 18 lat,powinnam się cieszyć ale... Właśnie są pewne ale,ponieważ Michalina jet w Anglii A Mateusz w Niemczech,nie mam z kim tych urodzin świętować.Niby w sobote robię imprezę dla rodziny i znajomych ale z ludzi w moim wieku będzie tylko 8 osób i to same kuzynostwo.Rodzice i siostra są zalatani to 6 pewnie nawet nie będą pamiętać że mam urodziny.Wszyscy z którymi chciałabym świętować są gdzieś daleko;(
Po za tym to nie mam się nawet komu wypłakać i powiedzieć jak bardzo tęsknie za Matim;(
Brakuje mi jego spojrzeń i dotyku;( A jak raz na ponad tydzień pogadamy przez tel to zawsze w trakcie muszę się rozpłakać;( Jak opowiadam mu co się tutaj będzie działo i co się dzieje to robi mi się przykro bo go nie ma obok mnie.
Czasem wieczorem siądę i oglądam jego zdjęcia,nasze razem i nawet nie wiem kiedy łza płynie mi po policzku;(
Och ależ mi tego głuptasa brakuje,muszę się jakoś trzymać i wytrwać do jego powrotu.
NO to pora na to żeby napisać co mi leży na serduchu i wygadać się gdzieś.
Ogólnie to za 3 dni kończę 18 lat,powinnam się cieszyć ale... Właśnie są pewne ale,ponieważ Michalina jet w Anglii A Mateusz w Niemczech,nie mam z kim tych urodzin świętować.Niby w sobote robię imprezę dla rodziny i znajomych ale z ludzi w moim wieku będzie tylko 8 osób i to same kuzynostwo.Rodzice i siostra są zalatani to 6 pewnie nawet nie będą pamiętać że mam urodziny.Wszyscy z którymi chciałabym świętować są gdzieś daleko;(
Po za tym to nie mam się nawet komu wypłakać i powiedzieć jak bardzo tęsknie za Matim;(
Brakuje mi jego spojrzeń i dotyku;( A jak raz na ponad tydzień pogadamy przez tel to zawsze w trakcie muszę się rozpłakać;( Jak opowiadam mu co się tutaj będzie działo i co się dzieje to robi mi się przykro bo go nie ma obok mnie.
Czasem wieczorem siądę i oglądam jego zdjęcia,nasze razem i nawet nie wiem kiedy łza płynie mi po policzku;(
Och ależ mi tego głuptasa brakuje,muszę się jakoś trzymać i wytrwać do jego powrotu.
Uaktualnienia
Bardzo dawno mnie tu nie było ale nie wydarzyło się nic co byłoby warte opisania.Na początku maja pojechałam do Mateusza,poznałam jego rodzinkę i ogólnie wydaje się spoko:)Polubiłam wszystkich prócz babci... ale chyba za wzajemnością.Nawet udało mi się zdać do następnej klasy przez co za rok czaka mnie matura... Na samą myśl aż sie boje.Zaraz w pierwszą sobote po zakończeniu szkoły wsiadłam w autobus i ruszyłam w stronę Rzeszowa.Po raz kolejny odwiedziny w Izdebkach.Miałam byc tylko 10 dni bo Mateusz 30 czerwca wyjechał do Niemiec,ale tak jakoś wyszło że jego mama poprosiła mnie abym zaopiekowała się jego młodszym rodzeństwem do czau przyjazdu ich taty z zagranicy.Siłą rzeczy zostaje tu do 15 lipca.Dwa tygodnie bez mojego Matiego,sama i jego rodzeństwem w ich domu...(OMG!!)
Na samą myśl robiło mi się gorąco,ale ja na razie dajemy sobie rade,sprzatamy,gotujemy obiady i dogadujemy się.Poznałam nawet kuzynkę Mateusza-Anie.Jest5 po prostu świetna.Ja czasem wędruje do niej,ona czasem wędruje do mnie i tak poznajemy się coraz lepiej.Zaczynam nawet czuć się tu jak u siebie.Wytworzyła sie w okół taka atmosfera że czuje jakbym była w tej rodzinie już na stałe.
Jakoś mało tęsknie za domem i tą całą resztą.Częściej myślę o Matuszu... zamykam się wtedy w łazience bo łezki jakoś same lecą mi na myśl o tym że go przy mnie nie ma...
Dzwoni czasem i pisze esy ale to już nie to samo...
Tęsknie po prostu za człowiekiem którego kocham ponad wszystko:*
Bardzo dawno mnie tu nie było ale nie wydarzyło się nic co byłoby warte opisania.Na początku maja pojechałam do Mateusza,poznałam jego rodzinkę i ogólnie wydaje się spoko:)Polubiłam wszystkich prócz babci... ale chyba za wzajemnością.Nawet udało mi się zdać do następnej klasy przez co za rok czaka mnie matura... Na samą myśl aż sie boje.Zaraz w pierwszą sobote po zakończeniu szkoły wsiadłam w autobus i ruszyłam w stronę Rzeszowa.Po raz kolejny odwiedziny w Izdebkach.Miałam byc tylko 10 dni bo Mateusz 30 czerwca wyjechał do Niemiec,ale tak jakoś wyszło że jego mama poprosiła mnie abym zaopiekowała się jego młodszym rodzeństwem do czau przyjazdu ich taty z zagranicy.Siłą rzeczy zostaje tu do 15 lipca.Dwa tygodnie bez mojego Matiego,sama i jego rodzeństwem w ich domu...(OMG!!)
Na samą myśl robiło mi się gorąco,ale ja na razie dajemy sobie rade,sprzatamy,gotujemy obiady i dogadujemy się.Poznałam nawet kuzynkę Mateusza-Anie.Jest5 po prostu świetna.Ja czasem wędruje do niej,ona czasem wędruje do mnie i tak poznajemy się coraz lepiej.Zaczynam nawet czuć się tu jak u siebie.Wytworzyła sie w okół taka atmosfera że czuje jakbym była w tej rodzinie już na stałe.
Jakoś mało tęsknie za domem i tą całą resztą.Częściej myślę o Matuszu... zamykam się wtedy w łazience bo łezki jakoś same lecą mi na myśl o tym że go przy mnie nie ma...
Dzwoni czasem i pisze esy ale to już nie to samo...
Tęsknie po prostu za człowiekiem którego kocham ponad wszystko:*
Tu miał być tytuł...
Sama nie wiem jak zatytułować tą notka ale powiem że jestem zadowolona jak jasna cholera:):)
Święta były zajebiste bo spędziłam je z Matim!!!.Zaskoczenie niezłe ale za to jakie pozytywne:)
Mieliśmy sie zobaczyć dopiero za dwa tygodnie a tu taka zajebista niespodzianka:)Nie widziałam go 2 i pól miesiąca i przy dobrych wiatrach zobaczę go znowu za dwa tygodnie jak pojadę do niego.W niedziele jak pojechaliśmy na świąteczny obiad do babci to Mati miał okazję poznać pól mojej rodzinki... bałam się trosze tego starcia ale okazało się że wszyscy bardzo go polubili:)
A jak wcześniej zmyliśmy się z Matim do domku to wszyscy tak sie dziwnie zasmucili:(
Pól niedzieli i troszke poniedziałku siedzieliśmy sami u mnie w domku... Nie będę opowiadać co takiego się działo... ale powiem że było ciekawie:P
Dzisiaj pojechał do domku ale na szczęście tym razem nie płakałam:)A na wieczór ustawiłam się z Miśką na browara:D
Sama nie wiem jak zatytułować tą notka ale powiem że jestem zadowolona jak jasna cholera:):)
Święta były zajebiste bo spędziłam je z Matim!!!.Zaskoczenie niezłe ale za to jakie pozytywne:)
Mieliśmy sie zobaczyć dopiero za dwa tygodnie a tu taka zajebista niespodzianka:)Nie widziałam go 2 i pól miesiąca i przy dobrych wiatrach zobaczę go znowu za dwa tygodnie jak pojadę do niego.W niedziele jak pojechaliśmy na świąteczny obiad do babci to Mati miał okazję poznać pól mojej rodzinki... bałam się trosze tego starcia ale okazało się że wszyscy bardzo go polubili:)
A jak wcześniej zmyliśmy się z Matim do domku to wszyscy tak sie dziwnie zasmucili:(
Pól niedzieli i troszke poniedziałku siedzieliśmy sami u mnie w domku... Nie będę opowiadać co takiego się działo... ale powiem że było ciekawie:P
Dzisiaj pojechał do domku ale na szczęście tym razem nie płakałam:)A na wieczór ustawiłam się z Miśką na browara:D
23 dni!!
Ha jeszcze tylko 23 dni i nareszcie będę mogła przytulić tego mojego łobuza.Nawet nie wiedziałam kiedy ten czas zleciał,teraz jak tylko kwiecień się zaczął to dni przebiegają mi przez palce.Pamiętam dokładnie dzień w którym Mateusz wyjeżdżał,te moje łzy i smutek.Już doczekać się nie mogę.Zastanawiam się jak będzie wyglądać to nasze spotkanie po tak długim czasie i jak każda kobieta nie wiem w co się ubrać:P.
A tak po za tym to w tym tygodnie w szkole byłam tylko w poniedziałek.Moja klasa ma bardzo fajne pomysły i uciekliśmy.Najpierw w środę a dzisiaj koleżanka robiła grilla na działce to oczywiście zabrała się elita naszej klasy i ostre picie.Okazało się jeszcze że Bartek(kumpel z klasy) ma niedługo urodziny wiec stawiał dzisiaj wódkę.Ach co to była za impreza:p Po prostu niezapomniana.
Do tego pogodziłam się z Michaliną.W poniedziałek jak spotkałyśmy się w szatni wszystko było jak gdyby nigdy nic.Ja nie poruszałam tematu pracy mojej mamy i ona też.
Przez cały dzień potwornie boli mnie główka i nerwowa jakoś ostatnio jestem.Zawsze tak miałam przez okresem ale teraz on mi się spóźnia... No nic może to wynik stresu... Na razie nie mam sie czym przejmować... chyba...
Ha jeszcze tylko 23 dni i nareszcie będę mogła przytulić tego mojego łobuza.Nawet nie wiedziałam kiedy ten czas zleciał,teraz jak tylko kwiecień się zaczął to dni przebiegają mi przez palce.Pamiętam dokładnie dzień w którym Mateusz wyjeżdżał,te moje łzy i smutek.Już doczekać się nie mogę.Zastanawiam się jak będzie wyglądać to nasze spotkanie po tak długim czasie i jak każda kobieta nie wiem w co się ubrać:P.
A tak po za tym to w tym tygodnie w szkole byłam tylko w poniedziałek.Moja klasa ma bardzo fajne pomysły i uciekliśmy.Najpierw w środę a dzisiaj koleżanka robiła grilla na działce to oczywiście zabrała się elita naszej klasy i ostre picie.Okazało się jeszcze że Bartek(kumpel z klasy) ma niedługo urodziny wiec stawiał dzisiaj wódkę.Ach co to była za impreza:p Po prostu niezapomniana.
Do tego pogodziłam się z Michaliną.W poniedziałek jak spotkałyśmy się w szatni wszystko było jak gdyby nigdy nic.Ja nie poruszałam tematu pracy mojej mamy i ona też.
Przez cały dzień potwornie boli mnie główka i nerwowa jakoś ostatnio jestem.Zawsze tak miałam przez okresem ale teraz on mi się spóźnia... No nic może to wynik stresu... Na razie nie mam sie czym przejmować... chyba...
Chuj mnie strzeli!!!!!!
Ja pierdole,kurwa no!! Tak mogę wyrazić to co w obecnej chwili czuje.Cała sytuacja zaczęła się jakieś dwa tygodnie temu.
Michaliny mama chciała przyjść do pracy na zakład,który mieści się jakieś dwa domu ode mnie ponieważ jej obecne miejsce pracy bankrutuje.Wcześniej jednak Wojtek(mąż Michaliny siostry) musiał nauczyć się obsługiwać maszynę.Moja mama pracowała tam w tamtym roku ale przez to że wyjechała do pracy za granice to zwolniła sie.Wszystko była fajnie,pięknie aż do czwartku...
Jest wieczór,coś koło 18.45,mama jest na zakładzie u taty i mu pomaga, ja z siostrą siedzę w domu przed tv.Nagle dzwoni tel mojej mamy,zerkam na wyświetlacz Łukasz N...(były pracodawca mojej mamy i podobno przyszły mamy Michaliny).Odbieram tel i słyszę jak Łukasz wypytuje się czy moja mama ma prace bo on chciałby z nią na ten temat porozmawiać.Umówiłam ja z nim na piątek.Przychodzę do domu i widzę uśmiechnięta mamę,która mówi mi że Łukasz dzwonił i chce ja znowu zatrudnić.Na początku bardzo sie ucieszyłam ale pomyślałam sobie wtedy " co z mama Michaliny?".
Popołudniu Michalina napisała do mnie żebym wieczorem wyskoczyła z nią do baru,nie bardzo podobał mi się ten pomysł bo w końcu był piątek i Mateusz wracał ze szkoły wiec chciałam z nim pogadać.Powiedziałam jej że ja najpóźniej o 22 muszę być na chacie,to powiedziała żebym olała dzisiaj Mateusza a jutro jak ona nie będzie mogła wyjść to pogadam sobie z Matim.Nie zgodziłam sie na wyjście... i wtedy się zaczęło... Pretensje i czepienie się o wszystko.Kurwa dlaczego to ja zawsze mam rezygnować ze swoich planów dla kogoś?Chuj mnie wtedy strzela i normalnie nerwicy dostaje.Za jakichś czas dostaje kolejnego esa z pretensjami o to że moja mama zajebała prace jej mamie i że to wszystko to moja wina.Że od początku wiedziałam co będzie grane i cały czas ja okłamywałam.Wtedy już miałam dość!!Po prostu iść i coś sobie zrobić.Pokłóciłam sie z Michaliną i cały wieczór się nie odzywałyśmy.Wypłakałam się Mateuszowi do słuchawki,Co prawda troszkę mnie pocieszył i powiedział że kobiety już tak maja.
W sobotę pisze sobie z Michaliną na gadu,niby wszystko jest ok ale,no właśnie jest pewne ale... Pisała ze mną na temat Damiana(Mój sąsiad krótko opisany w poprzednim wpisie.Złapałam z nim dobry kontakt i przez to wzajemnie się wspieramy.On mnie gdy tęsknie za Matim a ja jego gdy nie układa mu się z Asią.)Starała mi sie wmówić że zdradzam Mateusza.Pytała czy on byłby zadowolony gdyby dowiedział sie o Damianie.(tutaj małą niespodzianka bo Mati o Damianie wiedziała od samego początku i to z dokładnymi szczegółami)
Wyczułam że chce się zemścić za swoją mamę i wrypać mi się w związek.
No i kurwa kolejna załamka,po prostu mam tego wszystkiego serdecznie dość.
Opowiedziałam o wszystkim wczoraj Mateuszowi,powiedział że nie mam się czym przejmować.No tak łatwo mu się mówi a ja nawet dzisiaj się z nią kłócę i ciągle tylko pretensje o tą prace:(:(
Płakać mi się chce.Ach ależ ten wpis dłuuuugi...
Ja pierdole,kurwa no!! Tak mogę wyrazić to co w obecnej chwili czuje.Cała sytuacja zaczęła się jakieś dwa tygodnie temu.
Michaliny mama chciała przyjść do pracy na zakład,który mieści się jakieś dwa domu ode mnie ponieważ jej obecne miejsce pracy bankrutuje.Wcześniej jednak Wojtek(mąż Michaliny siostry) musiał nauczyć się obsługiwać maszynę.Moja mama pracowała tam w tamtym roku ale przez to że wyjechała do pracy za granice to zwolniła sie.Wszystko była fajnie,pięknie aż do czwartku...
Jest wieczór,coś koło 18.45,mama jest na zakładzie u taty i mu pomaga, ja z siostrą siedzę w domu przed tv.Nagle dzwoni tel mojej mamy,zerkam na wyświetlacz Łukasz N...(były pracodawca mojej mamy i podobno przyszły mamy Michaliny).Odbieram tel i słyszę jak Łukasz wypytuje się czy moja mama ma prace bo on chciałby z nią na ten temat porozmawiać.Umówiłam ja z nim na piątek.Przychodzę do domu i widzę uśmiechnięta mamę,która mówi mi że Łukasz dzwonił i chce ja znowu zatrudnić.Na początku bardzo sie ucieszyłam ale pomyślałam sobie wtedy " co z mama Michaliny?".
Popołudniu Michalina napisała do mnie żebym wieczorem wyskoczyła z nią do baru,nie bardzo podobał mi się ten pomysł bo w końcu był piątek i Mateusz wracał ze szkoły wiec chciałam z nim pogadać.Powiedziałam jej że ja najpóźniej o 22 muszę być na chacie,to powiedziała żebym olała dzisiaj Mateusza a jutro jak ona nie będzie mogła wyjść to pogadam sobie z Matim.Nie zgodziłam sie na wyjście... i wtedy się zaczęło... Pretensje i czepienie się o wszystko.Kurwa dlaczego to ja zawsze mam rezygnować ze swoich planów dla kogoś?Chuj mnie wtedy strzela i normalnie nerwicy dostaje.Za jakichś czas dostaje kolejnego esa z pretensjami o to że moja mama zajebała prace jej mamie i że to wszystko to moja wina.Że od początku wiedziałam co będzie grane i cały czas ja okłamywałam.Wtedy już miałam dość!!Po prostu iść i coś sobie zrobić.Pokłóciłam sie z Michaliną i cały wieczór się nie odzywałyśmy.Wypłakałam się Mateuszowi do słuchawki,Co prawda troszkę mnie pocieszył i powiedział że kobiety już tak maja.
W sobotę pisze sobie z Michaliną na gadu,niby wszystko jest ok ale,no właśnie jest pewne ale... Pisała ze mną na temat Damiana(Mój sąsiad krótko opisany w poprzednim wpisie.Złapałam z nim dobry kontakt i przez to wzajemnie się wspieramy.On mnie gdy tęsknie za Matim a ja jego gdy nie układa mu się z Asią.)Starała mi sie wmówić że zdradzam Mateusza.Pytała czy on byłby zadowolony gdyby dowiedział sie o Damianie.(tutaj małą niespodzianka bo Mati o Damianie wiedziała od samego początku i to z dokładnymi szczegółami)
Wyczułam że chce się zemścić za swoją mamę i wrypać mi się w związek.
No i kurwa kolejna załamka,po prostu mam tego wszystkiego serdecznie dość.
Opowiedziałam o wszystkim wczoraj Mateuszowi,powiedział że nie mam się czym przejmować.No tak łatwo mu się mówi a ja nawet dzisiaj się z nią kłócę i ciągle tylko pretensje o tą prace:(:(
Płakać mi się chce.Ach ależ ten wpis dłuuuugi...
Co mi w głowie siedzi...
Mam czasem takie dziwne dni...
Ostatnio dosyć często kłóciłam sie z Matim... Jeden drugiemu robił perfidnie na złość.Doszło nawet do rozmowy na temat " Czy to ma dalej sens...?" Ale oboje zdaliśmy sobie sprawę z tego jak jesteśmy dla siebie ważni i jak nam zależy.Dowiedziałam sie też że nie spędzimy razem wakacji...:(
Mati wyjeżdża na całe wakacje i trochę września za granice.Wiec tym samym na mojej 18-ce go nie będzie.
Ostatnio rozmawiałam z Damianem.Chłopak mieszka pare domów ode mnie i dopiero teraz nie dawno sie poznaliśmy.On ma dziewczynę-Asie.Jest cholernie w niej zakochany.I tak kiedyś pod czas pewnej rozmowy on mówi mi że strasznie cierpi bo może spotykać się z tą laską tylko W KAŻDY WEEKEND bo w tygodniu studiuje a ma do niej jakieś 20 km!!! Jak to usłyszałam to w środku zabrzmiała odpowiedź:Kurwa Ty z tego powodu cierpisz a ja muszę czekać 3 miesiące aż znowu spędzę z Matim jakiś tydzień!!
Przemilczałam to i nic mu nie odpowiedziałam...
Po za tym moje życie towarzyskie coraz bardziej się rozkręca.Co weekend Miśka ciągnie mnie do nowo otwartego baru albo na jakieś ogniska:)Niby powinnam się z tego wszystkiego cieszyć ale z czasem ochota na takie imprezowanie mi przechodzi.Dzisiaj np.mam ochote siedzieć w domku i rozmawiać Matim ale jak na złość on się dzisiaj nie odzywa...
Kurwa smutno mi gdzieś:(
Mam czasem takie dziwne dni...
Ostatnio dosyć często kłóciłam sie z Matim... Jeden drugiemu robił perfidnie na złość.Doszło nawet do rozmowy na temat " Czy to ma dalej sens...?" Ale oboje zdaliśmy sobie sprawę z tego jak jesteśmy dla siebie ważni i jak nam zależy.Dowiedziałam sie też że nie spędzimy razem wakacji...:(
Mati wyjeżdża na całe wakacje i trochę września za granice.Wiec tym samym na mojej 18-ce go nie będzie.
Ostatnio rozmawiałam z Damianem.Chłopak mieszka pare domów ode mnie i dopiero teraz nie dawno sie poznaliśmy.On ma dziewczynę-Asie.Jest cholernie w niej zakochany.I tak kiedyś pod czas pewnej rozmowy on mówi mi że strasznie cierpi bo może spotykać się z tą laską tylko W KAŻDY WEEKEND bo w tygodniu studiuje a ma do niej jakieś 20 km!!! Jak to usłyszałam to w środku zabrzmiała odpowiedź:Kurwa Ty z tego powodu cierpisz a ja muszę czekać 3 miesiące aż znowu spędzę z Matim jakiś tydzień!!
Przemilczałam to i nic mu nie odpowiedziałam...
Po za tym moje życie towarzyskie coraz bardziej się rozkręca.Co weekend Miśka ciągnie mnie do nowo otwartego baru albo na jakieś ogniska:)Niby powinnam się z tego wszystkiego cieszyć ale z czasem ochota na takie imprezowanie mi przechodzi.Dzisiaj np.mam ochote siedzieć w domku i rozmawiać Matim ale jak na złość on się dzisiaj nie odzywa...
Kurwa smutno mi gdzieś:(
Dzień kobiet i cała reszta...
Ogólnie to dawno nie pisałam.Jakaś zalatana jestem i w ogóle...
Chociaż moje życie towarzyskie się rozkręca.Dwa tygodnie temu byłam na imprezie z Michalina,tydzień temu na chrzcinach w roli chrzestnej, w ten piątek na ognisku a wczoraj na urodzinach u kuzyna Michaliny.Niby powinnam się cieszyć ale kurcze no jakoś nie potrafię:(
Zawsze gdy zaczynam się gdzieś bawić myślę sobie ''Co by było gdyby był tu Mateusz?Pewnie miałabym się do kogoś przytulić i pocałować'' a tak siedzie tam ze znajomymi i ciągle myśle tylko o nim.
Wczoraj będąc na imprezie myślałam że szlak trafi mnie na miejscu.Tak mi cholernie było źle gdy widziałam te wszystkie pary przytulające się do siebie.
Dzisiaj mamy dzień kobiet... Powinnam chodzić z uśmiechem na twarzy zadowolona z życia a co ja robie?
Snuje się po domu ze smutna minka,ciągle chce mi sie płakać:( Dostałam życzenia od znajomych ale nie od niego zapomniał chyba o mnie:(
Faceci spędzają dzisiaj czas ze swoimi kobietami,chcą je uszczęśliwiać... a mi z tego powodu jest cholernie przykro.Bo ja nie mam sie do kogo przytulić i z kim spędzić czasu:(
Właśnie tego najbardziej się obawiałam wchodząc w ten związek... tego braku bliskości drugiej osoby:(
Idę sobie popłakać bo to najgorszy dzień kobiet w moim życiu:(:(
Ogólnie to dawno nie pisałam.Jakaś zalatana jestem i w ogóle...
Chociaż moje życie towarzyskie się rozkręca.Dwa tygodnie temu byłam na imprezie z Michalina,tydzień temu na chrzcinach w roli chrzestnej, w ten piątek na ognisku a wczoraj na urodzinach u kuzyna Michaliny.Niby powinnam się cieszyć ale kurcze no jakoś nie potrafię:(
Zawsze gdy zaczynam się gdzieś bawić myślę sobie ''Co by było gdyby był tu Mateusz?Pewnie miałabym się do kogoś przytulić i pocałować'' a tak siedzie tam ze znajomymi i ciągle myśle tylko o nim.
Wczoraj będąc na imprezie myślałam że szlak trafi mnie na miejscu.Tak mi cholernie było źle gdy widziałam te wszystkie pary przytulające się do siebie.
Dzisiaj mamy dzień kobiet... Powinnam chodzić z uśmiechem na twarzy zadowolona z życia a co ja robie?
Snuje się po domu ze smutna minka,ciągle chce mi sie płakać:( Dostałam życzenia od znajomych ale nie od niego zapomniał chyba o mnie:(
Faceci spędzają dzisiaj czas ze swoimi kobietami,chcą je uszczęśliwiać... a mi z tego powodu jest cholernie przykro.Bo ja nie mam sie do kogo przytulić i z kim spędzić czasu:(
Właśnie tego najbardziej się obawiałam wchodząc w ten związek... tego braku bliskości drugiej osoby:(
Idę sobie popłakać bo to najgorszy dzień kobiet w moim życiu:(:(
KURWA NO!!!!
Wyżej wymienione słowa okazują co teraz czuje...
Po prostu szlak mnie zaraz trafi!!
Ktoś jeszcze chce mi powiedzieć że mój związek z Mateuszem nie ma sensu??!!
Chętnie posłucham a co mi tam,przecież jak już się dołuje to różnicy mi to jakiejś nie zrobi.
No,kto jak kto ale Michalina??
Przyjaciółka,która powinna wspierać nagle dzisiaj mówi mi że ona nigdy mu nie ufała i że na moim miejscu to po prostu by odpuściła.
Do tego inni znajomi mówią że sensu żadnego w takim związku.
Przecież sama to chyba nigdy nie dam sobie z tym rady.
Mati jest cholernie daleko a tu na miejscu brak wsparcia:(
Boże jak ja potrzebuje żeby ktoś mnie teraz przytulił i powiedział że wszystko będzie dobrze:(
I jak ja mam sobie poradzić??
Za słaba chyba na to wszystko jestem:(
Chociaż z drugiej strony to nie obchodzi mnie co inni o naszym związku myślą...
Będę walczyć dopóki będę miała siły...
Oby to było jak najdłużej.
Wyżej wymienione słowa okazują co teraz czuje...
Po prostu szlak mnie zaraz trafi!!
Ktoś jeszcze chce mi powiedzieć że mój związek z Mateuszem nie ma sensu??!!
Chętnie posłucham a co mi tam,przecież jak już się dołuje to różnicy mi to jakiejś nie zrobi.
No,kto jak kto ale Michalina??
Przyjaciółka,która powinna wspierać nagle dzisiaj mówi mi że ona nigdy mu nie ufała i że na moim miejscu to po prostu by odpuściła.
Do tego inni znajomi mówią że sensu żadnego w takim związku.
Przecież sama to chyba nigdy nie dam sobie z tym rady.
Mati jest cholernie daleko a tu na miejscu brak wsparcia:(
Boże jak ja potrzebuje żeby ktoś mnie teraz przytulił i powiedział że wszystko będzie dobrze:(
I jak ja mam sobie poradzić??
Za słaba chyba na to wszystko jestem:(
Chociaż z drugiej strony to nie obchodzi mnie co inni o naszym związku myślą...
Będę walczyć dopóki będę miała siły...
Oby to było jak najdłużej.
Weekend i tęsknoty ciąg dalszy.
Weekend zapowiadał się dość sympatycznie:)
Najpierw miałam spotkanie klasy z gimnazjum,które organizowałam z Michaliną.To nic że na 26 osób przyszło tylko 6 bo i tak bawiliśmy się świetnie:)
Po spotkaniu musiałam pruć do domku bo tam już czekali na mnie goście,którzy przyjechali aby świętować z nami 40-stkę mojego taty.
Posiedziałam z nimi,wypiłam szampana i oczywiście popstrykałam kilka fotek:)
Potem dosłownie biegiem musiałam się przebrać i poprosić wujka aby zawiózł mnie,Michalinę i naszą wspólną koleżankę Martę do miasta obok abyśmy zdążyły na autobus,który jechał na imprezę oddaloną od nas o godzinę drogi:)
Zajeżdżamy na miejsce i jest spoko,bawimy się,ja wypiłam dwa piwka a dziewczyny wódkę(co prawda namawiały mnie abym piła z nimi ale po Michaliny urodzinach mam jakichś wstręt do wódki:D).
Tańczymy sobie na jednej z sal i rozglądam się dookoła a tu same pary:(
Zrobiło mi się jakoś dziwnie smutno i zaczęłam myśleć o tym co teraz robi Mateusz,a jak by to było gdyby on był tu z nami...
Są momenty w których mam wątpliwości co do naszego związku na odległość ale podobno to normalne...
Wczoraj siedząc u siostry w pokoju przypominałam sobie jak to było gdy razem leżeliśmy na tym łóżku,oglądaliśmy tv i wygłupialiśmy sie...
Posmutniałam jakoś i poczułam jak po raz kolejny na wspomnienie i wspólnych chwilach płynie mi po policzku łza...
Staram się nie myśleć o tym że on jest tak daleko ale nie zawszę się da.Gdy o tym pomyśle to tak cholernie mi go brakuje,tak bardzo go potrzebuje.
Dzisiaj za to gdy rozmawiałam z Łukaszem i Michaliną na temat ludzkich zachowań i problemów Łukasz powiedział że ja jakoś mam problemy a zachowuje się normalnie...
Zaraz,zaraz ja mam problemy??Jakie??No przecież nie ma przy Tobie Mateusza...
A no właśnie czy to jest mój problem...
No fakt nie ma go obok ale gdzieś tam przecież jest i podobno myśli o mnie...
Takie związki na odległość są prawdziwą próbą uczuć dla dwojga ludzi...
Na odległość staramy się stworzyć związek który ma przetrwać aż do końca tylko czy nam się uda?
Staram sie cieszyć tym że już za 66 dni go znowu zobaczę...
Ten mój wpis jest dziś dosyć chaotyczny ale tak to jest jak człowiek ma sto myśli na minutę:P
Weekend zapowiadał się dość sympatycznie:)
Najpierw miałam spotkanie klasy z gimnazjum,które organizowałam z Michaliną.To nic że na 26 osób przyszło tylko 6 bo i tak bawiliśmy się świetnie:)
Po spotkaniu musiałam pruć do domku bo tam już czekali na mnie goście,którzy przyjechali aby świętować z nami 40-stkę mojego taty.
Posiedziałam z nimi,wypiłam szampana i oczywiście popstrykałam kilka fotek:)
Potem dosłownie biegiem musiałam się przebrać i poprosić wujka aby zawiózł mnie,Michalinę i naszą wspólną koleżankę Martę do miasta obok abyśmy zdążyły na autobus,który jechał na imprezę oddaloną od nas o godzinę drogi:)
Zajeżdżamy na miejsce i jest spoko,bawimy się,ja wypiłam dwa piwka a dziewczyny wódkę(co prawda namawiały mnie abym piła z nimi ale po Michaliny urodzinach mam jakichś wstręt do wódki:D).
Tańczymy sobie na jednej z sal i rozglądam się dookoła a tu same pary:(
Zrobiło mi się jakoś dziwnie smutno i zaczęłam myśleć o tym co teraz robi Mateusz,a jak by to było gdyby on był tu z nami...
Są momenty w których mam wątpliwości co do naszego związku na odległość ale podobno to normalne...
Wczoraj siedząc u siostry w pokoju przypominałam sobie jak to było gdy razem leżeliśmy na tym łóżku,oglądaliśmy tv i wygłupialiśmy sie...
Posmutniałam jakoś i poczułam jak po raz kolejny na wspomnienie i wspólnych chwilach płynie mi po policzku łza...
Staram się nie myśleć o tym że on jest tak daleko ale nie zawszę się da.Gdy o tym pomyśle to tak cholernie mi go brakuje,tak bardzo go potrzebuje.
Dzisiaj za to gdy rozmawiałam z Łukaszem i Michaliną na temat ludzkich zachowań i problemów Łukasz powiedział że ja jakoś mam problemy a zachowuje się normalnie...
Zaraz,zaraz ja mam problemy??Jakie??No przecież nie ma przy Tobie Mateusza...
A no właśnie czy to jest mój problem...
No fakt nie ma go obok ale gdzieś tam przecież jest i podobno myśli o mnie...
Takie związki na odległość są prawdziwą próbą uczuć dla dwojga ludzi...
Na odległość staramy się stworzyć związek który ma przetrwać aż do końca tylko czy nam się uda?
Staram sie cieszyć tym że już za 66 dni go znowu zobaczę...
Ten mój wpis jest dziś dosyć chaotyczny ale tak to jest jak człowiek ma sto myśli na minutę:P
Nie ma to jak twarz poparzona rozgrzanym olejem:P
Ja to chyba jakiegoś pecha miałam:(
Od rana bolała mnie noga i utykałam sobie ale za to na lekcjach było nawet oki:)
I takim oto magicznym sposobem wróciłam sobie do domku i postanowiłam że na obiadek zrobić sobie placki ziemniaczane:)
Obrałam ładnie kartofelki,starłam na tartce i smarze:)Został mi się przedostatni placek i odwracam go tu sobie grzecznie na drugą stronę a olej mi ryb na twarz:(
Od razu pierwszy lepszy ręcznik i starłam to z twarzy.Wchodzę do pokoju żeby zobaczyć w lusterku co mam na twarzy a mama pyta sie co sie stało??
To ja jej grzecznie odpowiadam że olej prysnął mi na twarz.Ona od razu jazda po jakieś maści i bóg wie co jeszcze.Olej prysnął mi na prawą cześć twarzy i szyje;/
Ale te maści zdały rezultat i teraz już tylko szczypie mnie pod okiem i w okolicy ust:(
No cóż jak pech to pech widocznie jakaś niedorajda ze mnie czy coś:P
Ja to chyba jakiegoś pecha miałam:(
Od rana bolała mnie noga i utykałam sobie ale za to na lekcjach było nawet oki:)
I takim oto magicznym sposobem wróciłam sobie do domku i postanowiłam że na obiadek zrobić sobie placki ziemniaczane:)
Obrałam ładnie kartofelki,starłam na tartce i smarze:)Został mi się przedostatni placek i odwracam go tu sobie grzecznie na drugą stronę a olej mi ryb na twarz:(
Od razu pierwszy lepszy ręcznik i starłam to z twarzy.Wchodzę do pokoju żeby zobaczyć w lusterku co mam na twarzy a mama pyta sie co sie stało??
To ja jej grzecznie odpowiadam że olej prysnął mi na twarz.Ona od razu jazda po jakieś maści i bóg wie co jeszcze.Olej prysnął mi na prawą cześć twarzy i szyje;/
Ale te maści zdały rezultat i teraz już tylko szczypie mnie pod okiem i w okolicy ust:(
No cóż jak pech to pech widocznie jakaś niedorajda ze mnie czy coś:P
Czy to może sie popsuć??
Leże sobie wczoraj wieczorem na łóżku i tak myślę,skoro jest mi tak dobrze z Mateuszem to kiedy się to popsuje.Przecież to nie możliwe żeby cały czas było dobrze.Po pewnym czasie każdy związek się psuje,ludzie mówią rzeczy,których nie chcieliby powiedzieć po czym się nienawidzą.Czy mnie i Matiego również czeka taki los??
Oboje bardzo chcemy aby nasz związek był udany i każde z nas czuło się w nim dobrze.Przy takich rozmyśleniach nasuwa mi sie pytanie:Czy nam się uda??
Są chwilę w których bardzo mi go brakuje,biorę wtedy jego koszulkę,którą mi zostawił i przytulam.Może to co robie jest głupie... Ale przez to tak jakby czuje jego bliskość.
Strasznie boję się że któregoś dnia coś zacznie się psuć i nie będzie nam razem już tak dobrze:( Jak sprawić by strach który mnie ogarnia zniknął?
Wiem że kocham go ponad własne życie i wiem taż że on kocha mnie.Tylko co tu zrobić że by lęk związany z utratą Matiego znikł??Chyba przede mną spore rozmyślenia...
Leże sobie wczoraj wieczorem na łóżku i tak myślę,skoro jest mi tak dobrze z Mateuszem to kiedy się to popsuje.Przecież to nie możliwe żeby cały czas było dobrze.Po pewnym czasie każdy związek się psuje,ludzie mówią rzeczy,których nie chcieliby powiedzieć po czym się nienawidzą.Czy mnie i Matiego również czeka taki los??
Oboje bardzo chcemy aby nasz związek był udany i każde z nas czuło się w nim dobrze.Przy takich rozmyśleniach nasuwa mi sie pytanie:Czy nam się uda??
Są chwilę w których bardzo mi go brakuje,biorę wtedy jego koszulkę,którą mi zostawił i przytulam.Może to co robie jest głupie... Ale przez to tak jakby czuje jego bliskość.
Strasznie boję się że któregoś dnia coś zacznie się psuć i nie będzie nam razem już tak dobrze:( Jak sprawić by strach który mnie ogarnia zniknął?
Wiem że kocham go ponad własne życie i wiem taż że on kocha mnie.Tylko co tu zrobić że by lęk związany z utratą Matiego znikł??Chyba przede mną spore rozmyślenia...
Dzień zakochanych...
No i dziś mamy już 14 luty.Dzień wszystkich zakochanych i w ogóle ale czy wszyscy cieszą się z tego dnia??
Ja walentynki obchodziłam tydzień temu jak Mati przy mnie był bo dzisiaj nie moglibyśmy sie spotkać.
Wiec wychodzi na to że dzisiejszy dzień przesiedzę sama w domku.Michalina ma jechać na jakąś większą imprezę,co prawda chciała mnie zabrać ze sobą ale ja jakoś nie chciałam.Wole siedzieć wieczorem i czekać aż na monitorze pojawi się wiadomość gg od Mateusza.
Jak dobrze pójdzie to zakupie sobie dzisiaj paczkę moich ulubionych chipsów i lody,które jadłam razem z Matim.
W takich dniach jak ten mogłabym się zastanowić czy nasz związek w ogóle ma sens bo równie dobrze mogłabym znaleść sobie kogoś w mojej okolicy i dzisiejszy dzień spędzić po za domem.Pewnie nie jedna na moim miejscu by tak zrobiła...
A ja po prostu czekam aż nadejdzie maj i znów będe mogła się do niego przytulić,pocałować i spojrzeć w te jego cudowne brązowe oczka.Bo taki facet jak on to po prostu WIELKI skarb.To on pokazał mi iż rzeczy niemożliwe są możliwe:)
Kocham go potwornie i wiem że mogłabym czekać na niego i całe życie:*
NO nic pozostaje mi życzyć wam udanych walentynek,spędzonych w towarzystwie tej jednaj najważniejszej osoby a jeśli wasz ukochany bądź ukochana jest daleko od was i nie macie okazji się spotkać to nie załamujcie sie bo mi9łośc można wyznawać sobie każdego dnia roku,byle były by to szczere wyznania.
No i dziś mamy już 14 luty.Dzień wszystkich zakochanych i w ogóle ale czy wszyscy cieszą się z tego dnia??
Ja walentynki obchodziłam tydzień temu jak Mati przy mnie był bo dzisiaj nie moglibyśmy sie spotkać.
Wiec wychodzi na to że dzisiejszy dzień przesiedzę sama w domku.Michalina ma jechać na jakąś większą imprezę,co prawda chciała mnie zabrać ze sobą ale ja jakoś nie chciałam.Wole siedzieć wieczorem i czekać aż na monitorze pojawi się wiadomość gg od Mateusza.
Jak dobrze pójdzie to zakupie sobie dzisiaj paczkę moich ulubionych chipsów i lody,które jadłam razem z Matim.
W takich dniach jak ten mogłabym się zastanowić czy nasz związek w ogóle ma sens bo równie dobrze mogłabym znaleść sobie kogoś w mojej okolicy i dzisiejszy dzień spędzić po za domem.Pewnie nie jedna na moim miejscu by tak zrobiła...
A ja po prostu czekam aż nadejdzie maj i znów będe mogła się do niego przytulić,pocałować i spojrzeć w te jego cudowne brązowe oczka.Bo taki facet jak on to po prostu WIELKI skarb.To on pokazał mi iż rzeczy niemożliwe są możliwe:)
Kocham go potwornie i wiem że mogłabym czekać na niego i całe życie:*
NO nic pozostaje mi życzyć wam udanych walentynek,spędzonych w towarzystwie tej jednaj najważniejszej osoby a jeśli wasz ukochany bądź ukochana jest daleko od was i nie macie okazji się spotkać to nie załamujcie sie bo mi9łośc można wyznawać sobie każdego dnia roku,byle były by to szczere wyznania.
Rozstanie...
No i odprowadziłam dzisiaj Matiego na autobus do domku:(:(
W drodze powrotnej wyłam jak małe dziecko:(
Kurcze jak patrze na ten pokój to od razu widzę tę jego uśmiechniętą buźkę i i to spojrzenie.O boże jak mi go brakuje.:(
Czuje taką potworną niemoc od środka:( Wiem że mnie kocha i teraz bardzo muszę się starać aby pojechać do niego w maju ale przecież to dopiero za 3 miesiące ZA 3 MIESIĄCE!!!!.Jak dla mnie to cała wieczność.
I jak tu poradzić sobie z tą potworną tęsknotą która we mnie siedzi??
Nawet czekolada już nie pomaga.
Ja chce do mojego skarbeczka.
No i odprowadziłam dzisiaj Matiego na autobus do domku:(:(
W drodze powrotnej wyłam jak małe dziecko:(
Kurcze jak patrze na ten pokój to od razu widzę tę jego uśmiechniętą buźkę i i to spojrzenie.O boże jak mi go brakuje.:(
Czuje taką potworną niemoc od środka:( Wiem że mnie kocha i teraz bardzo muszę się starać aby pojechać do niego w maju ale przecież to dopiero za 3 miesiące ZA 3 MIESIĄCE!!!!.Jak dla mnie to cała wieczność.
I jak tu poradzić sobie z tą potworną tęsknotą która we mnie siedzi??
Nawet czekolada już nie pomaga.
Ja chce do mojego skarbeczka.
Tęsknota...
No i zbliża sie to czego obawiałam się najbardziej...
Mateusz niedługo wyjeżdża a ja czuje że będe za nim potwornie tęsknić:(:(
Już teraz gdy pomyśle że nikt nie będzie budził mnie rano tym swoim słodkim uśmiechem to łza mi się w oku kręci:(
Będzie brakowało mi tego spojrzenia,dotyku a nawet wbijania mi palców pomiędzy żebra:(
Kurwa no dlaczego coś u góry tak bardzo każe mi czekać na to aż w końcu bede mogła poczuć że już nigdy mnie nie opuści.
Mati mów żebym teraz nie przejmowała się tym że wyjeżdża ale cieszyła sie każdą spędzoną z nim chwila.
I ciesze się potwornie ale jakoś nie mogę uśmiechnąć się patrząc mu w oczy i myśląc o tym że za parę dni już go nie bedzie:(:(
No nic najwyżej zainwestuje w duuuuużo chusteczek i jakoś dam rade,muszę przecież zrobić to dla nas:*
KOCHAM to moje chucherko:*:*:*
No i zbliża sie to czego obawiałam się najbardziej...
Mateusz niedługo wyjeżdża a ja czuje że będe za nim potwornie tęsknić:(:(
Już teraz gdy pomyśle że nikt nie będzie budził mnie rano tym swoim słodkim uśmiechem to łza mi się w oku kręci:(
Będzie brakowało mi tego spojrzenia,dotyku a nawet wbijania mi palców pomiędzy żebra:(
Kurwa no dlaczego coś u góry tak bardzo każe mi czekać na to aż w końcu bede mogła poczuć że już nigdy mnie nie opuści.
Mati mów żebym teraz nie przejmowała się tym że wyjeżdża ale cieszyła sie każdą spędzoną z nim chwila.
I ciesze się potwornie ale jakoś nie mogę uśmiechnąć się patrząc mu w oczy i myśląc o tym że za parę dni już go nie bedzie:(:(
No nic najwyżej zainwestuje w duuuuużo chusteczek i jakoś dam rade,muszę przecież zrobić to dla nas:*
KOCHAM to moje chucherko:*:*:*
Jupi:):):)
Powiem tylko tyle...
Przyjechał i jest SUPER!!!! Spędzamy ze sobą 24 godziny:*:*:*
I ogólnie to reszta opisze jak będe miałą jakąś wena a teraz mykam:*:*
Powiem tylko tyle...
Przyjechał i jest SUPER!!!! Spędzamy ze sobą 24 godziny:*:*:*
I ogólnie to reszta opisze jak będe miałą jakąś wena a teraz mykam:*:*
Oczekiwanie...
Mateusz jednak przyjedzie:)Własnie dostałam esa że jestu już pod Krakowem.Ciesze sie jak małe dziecko i sama nie wiem co napisac.
Wczoraj przez cały dzień myślałam że to spotkanie nie wypali bo nie bedzie mógł przyjechac ale jak wieczoram napisał miże przyjedzie to z tej radości rzuciłam się na Michaline i aż ją przewrócilam:P:P
Ooo Matko już nie mogę się doczekac aż go zobacze i przytule:*
Kocham tego stworka.
Mateusz jednak przyjedzie:)Własnie dostałam esa że jestu już pod Krakowem.Ciesze sie jak małe dziecko i sama nie wiem co napisac.
Wczoraj przez cały dzień myślałam że to spotkanie nie wypali bo nie bedzie mógł przyjechac ale jak wieczoram napisał miże przyjedzie to z tej radości rzuciłam się na Michaline i aż ją przewrócilam:P:P
Ooo Matko już nie mogę się doczekac aż go zobacze i przytule:*
Kocham tego stworka.


